Obliczenie na zszokowanie konsumenta daje ambient marketingowi, nastawionemu na generowania, jak największego szumu wokół marki, spore pole do popisu. Tak było w przypadku promocji serialu The Walking Dead (reż. Frank Darabont), zrealizowanego na kanwie komiksu Roberta Kirkmana. Produkcja pokazuje rzeczywistość opanowaną przez żywe trupy. Działania reklamowe zbudowano na figurze zombie- ucharakteryzowani ludzie: zarówno aktorzy, jak i chętni do wzięcia udziału w tym performance, mieli zostać poddani charakteryzacji „na zombie” i tworząc makabryczny korowód, ruszyć centrami metropolii (np. w Nowym Jorku i Londynie). Także druga seria doczekała się promocji w podobnym klimacie. Oto aktor, w znanej już charakteryzacji, znienacka pojawia się na sali kinowej (w Johannesburgu), aby zakłócić spokój zgromadzonych tam kinomanów, przybyłych na komedię romantyczną. Zaopatrzeni w popcorn i dobry nastrój, widzowie oglądali właśnie zwiastun kolejnego filmu o miłości. W Internecie dostępny jest film, pokazujący autentyczne zaskoczenie, strach, a później rozbawienie widzów, tego ambient marketingowego zdarzenia. Niezwykle interesujące jest zakończenie całej sytuacji. Oto aktorka, grająca w trailerze filmu romantycznego, gotująca się do pocałunku z filmowym ukochanym, strzela w kierunku zombie, zbliżającego się stopniowo do ekranu. Wystrzał przebija powierzchnię ekranu i trafia prosto w ucharakteryzowanego aktora, który pada. Pomysł nieco śmieszny, nieco straszny, ale dobrze sprawdzający się w ciemnej sali kinowej (gdy jest ciemno, funkcjonujemy w przestrzeni nieco inaczej- w odmienny sposób postrzegamy zjawiska i odbieramy bodźce). Ta akcja pokazała, że świat mediów i rzeczywistość przenikają się dziś niezwykle mocno, a nasza przyjemność, czerpana z kina gatunków, ze „spodziewanego” strachu, wciąż nie gaśnie.

Z prawdziwym rozmachem zadziałali twórcy ambient marketingu, reklamującego kultowy serial Dexter.W 2007 roku, w 13 miastach USA pojawiła się osobliwa instalacja- fontanny spływające pofarbowaną wodą, imitującą krew, a wokół akwenów rozciągnięto taśmę, jaką zwykle policja umieszcza w miejscach dochodzenia, a na taśmach była informacja o planowanej premierze produkcji.Rok później, w portugalskich mediach huczało o, pojawiających się na ulicach, zwłokach ludzkich wraz z rekwizytami takimi, jak narzędzie zbrodni (nóż, pozostawiony w plecach ofiary) oraz informacją o emisji serialu.W tym samym roku, w Hiszpanii, w działach mięsnych supermarketów, można było zauważyć odrąbane ludzkie kończyny z nabitą ceną i podpisem Dexter. Podobnie rzecz miała się z ambient marketingowymi działaniami reklamującymi film Quentina Tarantino-Death Proof.Na ulicach, przerażeni gapie, mogli znaleźć obciętą rękę, leżącą na ulicy, z umieszczoną w dłoni informacją o filmie wchodzącym na ekrany. Nie inaczej było z Kill Billem, autorstwa tego samego reżysera. Wtedy to pojawiły się rzekome kałuże krwi w miejskich toaletach, a zaraz obok nich naklejka na podłodze, zawierająca informacje o wyświetlaniu filmu. Fragmenty ludzkiego ciała „zagrały” także w reklamie ambientowej serialu Rodziny Soprano. Najpierw w Nowym Jorku pojawiły się taryfy „The Sopranos”, a później, zaaferowani świadkowie, mogli zauważyć, jak, z półotwartych bagażników, zaparkowanych na Manhattanie, taksówek, zwisała męska ręka w rękawie garnituru i z charakterystycznym sygnetem na palcu.

Na inne, mniej drastyczne, działania z zakresu ambient marketingu postawili twórcy serialu Czysta Krew. Postanowili poinstruować ludzi, jak zachować się, jeśli zaatakuje nas wampir. W tym celu, w przestrzeni publicznej pojawiły się ogłoszenia, z charakterystycznym fragmentem do samodzielnego oderwania przez zainteresowanego przechodnia (najczęściej znajdują się tam dane kontaktowe ogłoszeniodawcy, wynajmującego mieszkanie lub sprzedającego samochód). W tym wypadku, każdy zainteresowany mógł oderwać kawałek naostrzonego drewna, które należało zastosować do samoobrony, w obliczu czyhającego na nasze życie krwiopijcy. Krwi nie ulano także w kampanii serialu Fringe: Na granicy światów. Za to, w dużych miastach Stanów Zjednoczonych, pojawili się tajemniczy „obserwatorzy” z charakterystycznymi czarnymi neseserami, tak dobrze znani fanom serialu. Widziano ich w studiu programów, takich, odpowiedniki naszego Idola, You Can Dance. Kolejny przykład dowodzi, że Portugalia ambient marketingiem silna. Na szeptanie postawili producenci serialu Prison Break, organizując uliczny pochód więźniów w kajdanach i pomarańczowych uniformach, charakterystycznych dla zakładu karnego. Dlaczego wybrano Lizbonę na scenerię promocji? Przede wszystkim dlatego, że niewinnie to tam mieszkał skazany na śmierć bohater serialu, Michael Scofield. W całym mieście pojawiły się też materiały promujące film. Takie obrazy, rodem z rzeźni, krwawej jatki, horroru, albo okrutnej rzeczywistości, mogą gorszyć, ale skutecznie wypełniają swoją rolę- rozbudzają wyobraźnię, podsycają ciekawość i budują podwaliny pod niekończące się spekulacje przyszłych widzów. A przecież właśnie o to, chodzi specjalistom od ambient marketingu oraz reklamodawcom.